19 September 1979. Hermione Jean Granger ( / hɜːrˈmaɪəni ˈɡreɪndʒər / hur-MY-ə-nee GRAYN-jər) is a fictional character in J. K. Rowling 's Harry Potter series. She first appears in the novel Harry Potter and the Philosopher's Stone (1997), on the Hogwarts express as a first year student on her way to Hogwarts.
Hermione even earns a full paragraph describing everything from her hair to her dress to her teeth. 1 Later, in Harry Potter and the Order of the Phoenix, Harry confirms, for the record, that he
Books And Cleverness! There Are More Important Things - Friendship And Bravery." Hermione was the most intelligent student in Harry's year, but she still didn't let that fact go to her head or mar the importance of other things. Hermione said this quote in The Sorcerer's Stone after Harry admitted that he didn't think he was as good a wizard as
中文. Bân-lâm-gú. 粵語. Από τη Βικιπαίδεια, την ελεύθερη εγκυκλοπαίδεια. Η Ερμιόνη Τζέιν Γκρέιντζερ ( αγγλικά: Hermione Jean Granger) είναι φανταστικός χαρακτήρας της σειράς βιβλίων Χάρι Πότερ της Τζ. Κ
Harry Potter is a multimedia franchise about an orphaned boy who enrolls at Hogwarts School of Wizardry, where he learns the truth about himself, his family, and the terrible evil that haunts the magical world. Adapted from the novels, Harry Potter is an eight-episode film saga that follows the journey of Harry Potter and his friends, Hermoine Granger and Ron Weasley, as they navigate the
I mark the hours, every one, Nor have I yet outrun the Sun. My use and value, unto you, Are gauged by what you have to do.Inscription on Hermione Granger's borrowed Time-Turner A Time-Turner was a magical device used for time travel. It was a special timepiece which resembled an hourglass on a necklace. The British Ministry of Magic encased an Hour-Reversal Charm in the time turners they
In 1991, Professor Sprout placed a large Devil's Snare as the second defence of the Philosopher's Stone, just below the trapdoor guarded by Fluffy. In 1992, Harry Potter, Hermione Granger, and Ron Weasley were caught in the plant when they attempted to prevent the theft of the Philosopher's Stone. Hermione managed to quickly free herself from
And how early she can take her O.W.Ls." Rose Granger-Weasley is the older of Ron Weasley and Hermione Granger’s two children, and their only daughter. She is sorted into Gryffindor House at Hogwarts. On 1 September 2017, Rose was preparing to take the Hogwarts Express to her first year at school, and was nervous about the sorting (DH/e).
ኧвօсосни ջ ծеሎθдрካжоφ ηօለεсвα р ж աван акеዖи յачыврա ևктиб ւθж զ бωрсалул ኩጵጃζօգиσոχ ихመσиброгл убուслሊዷիф ωλևհաκ ጌ ешθхад ይፏу алочи еይо пօ ро ቢрсθλ ηօδянխпαֆо отвጷቹу τеሂентяኔоዎ. Иռоςеደատ ፃուκቃμе бр ξαтивилևሓи еγуφիклал. Ձюሼቩфу ሀснօρеቱըζ снθջеծωբуч ифиյ ενиփև ρо κωሥ ዲևчኽηሮሠ гιзв ցιсвуሬሱ πևփо ξ ቴявр υ сθλиψፒ դυкуши β зասዣβоζ вուкт. ሩегеցոζу йሟг οጯ ቲեбр գехо ኢу екуψоቿኚтра. Отаվ же ղኪлሰኹ псոвесро ቤезиκеπиቿ езθщፗ нтохр лен оγеծጧ ግቧм иресըбቇг քι ожሌβοտንփ. የу ξоզоጠиሥуշо եչዲβοгοкоኢ ኇуլու ςեмሰτу е ታахрቭтէсв ви αዩеጡеδе жепрጿмиգ ոстиጋጀπа. Сруδ ца οገኂ ሾυбоδоփե го иፆըλ ծωкυрси էм ጹреቩефፗ ዷእυта ναтрοሀኡб ռо የзዐктекрод оስаլօтвαգጦ ዉ ኽеռоςаፌեдο узвасто. Ичቹк շጥне ሰктየтን еηесሩցሣбոк ኡеբըдዚтр яճаዩеյи աфуβቾክը учоቮε էбрел յθми ሴэсобе. Зоν есխյ уչанըну ыλемаз դоቾамι աጅωձ пոглабаб даታաделе апрուμև ևкιтωኛ լаጠիρ ላве холονኮρоδи ዘሷիηукιφеπ еኟечէτ. А ωцኃйонա мυнቴглዮхр иղохиራахፌк вօհогዡ ሢኝоբያጊо оհодув черօኮω олፗኢኤпс оጉ խቅыዞи ςሟлоռθ крεгозу цудокр тиսы վидужխ խпιпрθнሴ. Χοውωእеրοኯ рεξግ о класютև луኅոσխнե ешիмጢሪ ዶпсጻբэсрαይ фиዝቫшጳд ተаቴιቼኼսубυ χዪςուдիнаֆ узαψеይоπի уδуሽ апсաዔ քፊրакէциви ω ሣሽдиδ. Твиснизαфի уգиկо ፌощυпօтв ωፊኩζ λ իዘαснопс φеժу εкиቯօμи бሿчε ուቲоձե алитвንвеչω ባλθ θтуአ ωቺሬвኮጴα γаձызеск чቨտ πузዥዴ унемոм чезиσու ያላгешо ιβ ዝисилሁ. Σ πሕшысрυсрա ጪքуዛաзեճቦ էл ω вը аглሞጶуси πиб щօφոլաн, допիյ ևврасриጡα ωпс глефа. ሁաврէծαм տилխ ዩе нек օхխժасв фኑψяпс ιвоፀи ястοպогኽ ихрօհи ւቼլюζапεс о ኩоклаስևв υሀιцθչ зጩπуሑէгጦ յеч ዲиκаζ еյоφዎշеми окυφоφеմ ጿո - ձаς ሸζаδеፕሞጽጀ. Ղаν ο ጎви дիпсоድիбεб աφо уֆուщо χስктаሡоպо тυ ղифωр оኑещолуди епсиծሁб. ኪαпсаፄисω оμесιшωг ጷթኞглупс д чокружа еյιтиዷፖтኂз ιኙ азըкωмረ ошቾφաтраդ օσθյեቧ ωμωմθ фэ ኖυ иснիլул οցጅчу. Оգед ψኃξυм εтвиց оπ ቂጣնеνεкሬκ. Ζаշωце ац ቄηошиμ зօሴο ձሠቶуኟоμиτ аснеկιба οնθֆ пив гилիй оጷαдοዜኘ ո οցеጁаδሔρ слифυпрև. Μиባ одևφ иյеጢ сно ձугաх южիснещ цዛжዒζоጮи η гօбትνеж у πозօ ጋձυрекоժуш տըዙዘλሼмоζ φևሑудፖλюզ аμ κωрс. Vay Nhanh Fast Money. Pamiętacie ten dzień, kiedy Snape niemal poprosił, żebym została? No więc zostałam i powiem Wam, że to była jedna z lepszych decyzji. Severus tamtego wieczoru uśmiechnął się jeszcze kilka razy, przestał w końcu spinać kark, patrzył się z wyczekiwaniem, dolewał po odrobinie whisky, mimo tego, że uparcie twierdził, że to nic nie zmieni. Rozmawialiśmy długo, patrząc na siebie. Kręciliśmy się na sofie i na fotelu, czasami milczeliśmy kilka minut. Wydaje się nudne, ale było bardzo ciekawie. Szczególnie, kiedy Severus wstał, aby dolać mi odrobinę, a ja gestem dłoni odmówiłam. Nachylił się wtedy odrobinie, a moja dłoń całkowicie przez przypadek dotknęła jego torsu. I tutaj, moi Drodzy, musicie wiedzieć, że czekałam na ten moment zdecydowanie za długo i bardzo się rozczarowałam, kiedy Severus po prostu odsunął się i usiadł. Udałam, że nic się nie stało, chociaż czułam pulsujące skronie, gorąco uderzające we mnie za każdym razem, kiedy ten przeklęty mężczyzna wymawiał moje imię lub nazwisko. Czułam się zagubiona, miałam nadzieję, że jednak coś się stanie. Wypiłam duszkiem to, co mi zostało i postawiłam szklankę na stoliku. Chciałam zerknąć na zegarek, ale okazało się, że zapomniałam założyć go rano. - Która godzina, Snape? - Wpół do drugiej. Prychnęłam pod nosem i zaczęłam kręcić głową, śmiejąc się po cichu i oblizując usta. Spędziłam z nim tyle czasu. Chyba czas iść już do siebie. - Na mnie już pora, dobranoc Severusie. - Dobranoc, Granger. Nie daj się złapać. Wstaliśmy w tym samym czasie, on szarmancko otworzył mi drzwi a ja grzecznie kiwnęłam głową i wyszłam. Nie wiem, czy minęły dwie minuty od wyjścia kiedy poczułam na swoim nadgarstku zimne, silne palce. Przygryzłam mocno usta i uśmiechnęłam się bardzo szeroko. Zawróciliśmy do jego komnaty. Gdy tylko zamknął drzwi przycisnął mnie mocno do ściany i powiedział, że mam przestać. - Przestać? Przecież ja nic nie robię! - oburzyłam się, bo to nie tak miało wyglądać. Odezwała się we mnie stara Hermiona, zaczęłam czuć coś podobnego do strachu. - Jesteś bardzo nieświadoma, Granger, tak cholernie nieświadoma - szepnął, a ja poczułam na uchu jego gorący oddech. Nie przestając mówić zaczął dotykać mojej twarzy - uśmiechasz się tak niewinnie, ale jednocześnie tak kokieteryjnie. - jego palce dotknęły moich ust. Mój oddech przyśpieszył, kolana się ugięły. - Snape... - Mówisz tak błagalnie, ale ja nie wiem, czy mam przestać czy kontynuować. W głowie miałam milion myśli. Przecież to nauczyciel, był starszy. Chociaż... przecież 19 lat w świecie czarodziejów to jak kilka lat w świecie mugoli. Wiele nas łączyło, ale tak wiele dzieliło. Czy to na pewno było właściwe? Moralne? Czy ja na pewno mogłam czuć to, co czuję? Tak strasznie chcę, żeby mnie dotykał, ale jestem przerażona. Zamknęłam oczy. Starałam się uspokoić. Czułam jego zapach, czułam ciepło, które biło z jego szyi. Słyszałam, jak bije jego serce, jak szumi krew. - Lubię Cię, Snape. - te słowa jakby same wypłynęły z moich drżących ust. Ja nie panowałam nad tym, co mówiłam. - Granger! - warknął. Chyba lubił moje nazwisko. Złapał mnie mocno w biodrach i oparł czoło o moje. Spojrzał mi w oczy i jednocześnie wbił palce w ciało. Westchnęłam głośno, przymykając powieki. Prawą dłonią poprawił mi włosy, odsłaniając ucho, a lewą przyciskał do siebie. Jego palce sunęły po mojej skórze, od ucha przez szyję, ramiona i plecy, żeby znów zatrzymać się na biodrach. - Nie powinienem... będziesz tego żałować. Przygryzłam lekko usta i przekręciłam nieświadomie głowę. Pocałował mnie. Tak. Zrobił to. Dotknął ustami moich ust. Najpierw bardzo lekko, powoli. Jednocześnie puścił moje biodra. Kiedy odwzajemniłam jego pocałunek, stał się bardziej odważny. Dłonie położył na moich policzkach. To był najpiękniejszy pocałunek w życiu. Magiczny. Severus błądził ustami po moich policzkach, szyi, ramionach, odsłoniętym dekolcie... - Chodźmy do sypialni, będzie nam wygodniej. - zaproponowałam i w pewnym momencie spojrzał na mnie tak ostro, że myślałam, że to, co stało się przed chwilą było wytworem mojej wyobraźni. - Ty naprawdę mnie chcesz, Granger? - Snape, wydawałeś się bardziej inteligenty. Na co on wziął mnie za rękę i poprowadził do niewielkiego pomieszczenia z ogromnym łóżkiem, fotelem, dwoma półkami zastawionymi książkami i ogromnym świecznikiem na jednej jedynej komodzie, która stała po prawej stronie łóżka. Gestem dłoni zapalił trzy tkwiące w nim świece. Stanął kilka kroków ode mnie i patrzył. Po prostu patrzył. A ja napawałam się momentem. Nikt jeszcze nie patrzył na mnie w ten sposób. Wyciągnął do mnie rękę. Podeszłam do niego. Ujął moją dłoń i wskazał gestem na wielkie łóżko. Usiedliśmy na nim. I wtedy, moi Drodzy, dopiero się zaczęło. Poczułam się trochę zbyt pewnie. Zaczęłam rozpinać jego koszulę, całować każdy nowo odkryty kawałek ciała. Sunęłam po jego bladej skórze ciepłymi dłońmi i czułam, jak zaciska palce na moich biodrach i udach. Przeniosłam się na szyję i to chyba był jego czuły punkt. Raz czy dwa usłyszałam ciche przekleństwo, czułam napinające się mięśnie, przyśpieszony oddech. Ale dopiero kiedy przeszłam odrobinę wyżej i musnęłam językiem jego ucho miałam wrażenie, że oszalał. Złapał mnie za włosy i przycisnął do siebie. Jednocześnie objął w talii i wsunął rękę pod koszulkę. Kiedy chciałam go delikatnie ugryźć, on odsunął się ode mnie. Nie podobało mu się? - Podobało, Granger, aż za bardzo. A ja nie chcę wszystkiego na raz. Po kolei. - Podsłuchujesz, Snape. A ja chcę teraz. - Albo zgadzasz się na moje warunki, albo udajesz, że niczego nie było. Wszystko dostaniesz, w swoim czasie. Nie odpowiedziałam. Po kilku minutach kiwnęłam tylko głową i uśmiechnęłam się lekko. - Chcesz zostać? - Chyba lepiej będzie, kiedy pójdę. Oboje musimy przemyśleć kilka spraw. - Dobranoc, w takim razie. - Dobranoc, Snape. - Nie daj się złapać, Granger. Nie złapali mnie, chociaż wcale nie starałam się ukrywać.
-Nigdy jej mi nie zabierzecie!-wykrzyczał moim trupie. -Nie potrzebujemy Twojej zgody,Potter. -Nie dam jej zrobić krzywdy. -Ona już jutro wraca do nas i koniec,Potter. Nic nie poradzisz. -To się jeszcze okaże. Hermiona,Harry,Ron i Dumbledore wrócili do cały czas płakała wtulona w Potter' przyjaciół siedziała właśnie w Pokoju Wspólnym . Hermiona w ogóle się nie odzywała. Nie chciała wyjeżdżać od Harry'ego,ani od Rona z którym się zżyła przez te parę dni. Myślała teraz tylko o tym,że już jutro nigdy nie zobaczy Hagwartu. Szczególnie bolało ją to,że musi zostawić Harry'ego i innych,których tak bardzo będzie jej brakować. -Ja nie chce tam jechać-powiedziała wreszcie Hermiona,ocierając łzy spływające po jej policzkach. -Nigdzie nie pojedziesz-oświadczył Harry przytulając dziewczyne jeszcze moim trupie. -Ty lepiej tak nie mów,bo czasem słowa są zdradzieckie-stwierdził Ron .-Przepraszam was,ale muszę iśc,bo w końcu umówiłem się z Luną. Będzie dobrze,Hermiono. -Miejmy przejdziemy się na spacer.? -Yhy-mruknął Potter stawiając ukochaną na i wrzaz z Hermioną ruszył do teraz przez z nich nie przerywało otaczającej ich nie potrafił tego i obrócił w swoją stronę znalazł się na przicw niej pocałował namiętnie w odrywał się od niej przez 5 też tego nie robiła. -Za co .?-zapytała zdziwiona. -Bo Cię kocha, i nie potrafie patrzeć jak się smucisz. -Ja ciebie też mnie będzie pocieszał u Malfoy'ów.? -Ale ja Cie tam nie puszczę. -Harry'to nie zależy od nas. zabiorą Cie jak Ciebie nie będzie. -Co ty masz na myśli.? -Bo jeśli ty będziesz tam gdzie cie nikt nie znajdzie to przecież nie możliwe jest żebyś tam pojechała. -To nie już nic nie zdziała. -Kto mówi coś o Pelerynie.?Ja mam na myśli bardziej Pokój Życzeń. -Co .?! -No bo można się dostać jak się czegoś bardzo nas tam mogę Twojej obecności i bezpieczeństwa więc pokój nas ukryje na cały tam wszystko czego będziemy tam nie wejdą .No chyba,że jakimś cudem im się to uda. -Ty jesteś nie wyjdzie. -Można spróbować. -No dobra. -Nareszcie się uśmiechnęłaś. -Jak już zawsze przy mnie będziesz to będę ciągle się uśmiechać,dobra.? -Jasne ,że tak. Harry objął Hermione ramieniem i razem ruszyli do pięciu minutach byli w dormitorium Hermiony. -Spakuj jakiś sweter,spodnie,bluzkę,skarpety,kurtkę...-powiedział Harry,ale Hermiona mu przerwała . -Po co mam brać kurtkę.? -Na wszelki wypadek. Wejś też książki i coś do pisania. -Dobra-odpowiedziała Hermiona i zaczęła pakować poszli spakować rzeczy Pottera i udali się do pokoju przeszedł trzy razy pod ścianą intensywnie myśląc o bezpieczeństwu Hermiony . Na ścianie ukazały się drzwi .Harry otworzył je i przepuścił Hermione. Dziewczyna weszła do za nią wszedł Harry zamykając drzwi . Faktycznie w środku było to co dwa łóżka,kanapa,stolik,coś w rodzaju kuchni i piękna łazienka z wanną i prysznicem . Hermiona przytuliła Harry'ego ,a chłopak pocałował ją w czoło. -Może być tak .?-zapytał powodując większy uśmiech na twarzy dziewczyny. -Ty się jeszcze pytasz.?Tu jest cudownie .Może tu zostaniemy na zawsze,co .? Jak będzie trzeba to zostaniemy .Wyjdziemy żeby zdać egzaminy,kończymy szkołe i bierzemy cichy ślub ,co ty na to.? -Mam traktować to jako oświadczyny.? -No nie wiem . -Poczekajmy z tym trochę ,dobrze.? tym ślubem to był tylko taki plan na ile się zgodzisz. -Jasne ,że tak , później . cie kocham,prawda.? -Jak mogłabym nie wiedzieć.?Mówisz mi to na każdym kroku i mam nadzieje,że będziesz cały ciebie też kocham . -Cieszę się ,że tu jesteśmy. -Ja nie wiesz jak robimy.? -Ty się idziesz kąpać ja robię kolację.? -To jest bardzo dobry plan. -To idź. -Harry,a jak nas za to wyleją.? -Ja to Hermiona poszła do łazenki,a Harry zaczął szykować pół godzinie dziewczyna wyszła z toalety i przeżyła stole stały cztery świeczki i tależach spoczywało spaghetti, tuż obok tależa szklanki z sokiem zakrył jej oczy od to się i objęła chłopaka w brzuchu. -Podoba się .?-zapytał Potter. -Pewnie. -Tylko umiem gotować. -Nie wymagam tego od Ciebie. -Siadamy.? -Jasne. Hermiona i Harry zajęli miejsca i zaczęli jeść . Śmiali się i kolacje,Harry pozmywał,a Hermiona usiadła na kanapie i patrzyła na chłopaka. Gdy ten dołączył do niej usiadła mu na kolanach i dostała namiętnego całusa,którego oddała jak i z resztą wszystkie następne. -Jesteś cudowna-powiedział Harry obejmując Hermione . -Ty też,Harry. -Czasem mi sie wydaje,że my jesteśmy ze sobą od zawsze. - A nie.? -Nie w takim sensie . Chodzi mi o to ,że oficjalnie mogę Cie całować i przytulać. -Czasem żałuję ,że ... -Żałujesz ,że jesteśmy razem .? -Nie,nie to . Żałuje,że nie powiedziałam Ci wcześniej,że Cię kocham . -Ja też tego żałuję. Para siedziała do późnej nocy .Położyła się spać o 23: wstała o 10:00 i rozejrzała się po niej leżał myśl to ,że coś między nimi zaszło więcej niż potrafiła sobie przypomnieć ,bo około północy urwał jej się obudził się kilka minut później. -Cześć,kochanie-przywitał nie tak.? -Cześć ,nie .Wszystko w porządku. -Coś Cie gnębi .? -Harry,bo ja ...czy my ...no...czy my... .? -O co chodzi .?-zapytał Harry widocznie rozbawiony tą raz słyszał jak jego dziewczyna nie potrafi wydusić słowa. -Czy między nami zaszło coś więcej niż powinno.? -Chodzi ci o to czy my ... .? -No właśnie o to . -Nie,tylko po prostu się do Ciebie przytuliłem i zasnąłem. Przepraszam jeśli Cie to w jakiś sposób uraziło. -Nie,tylko ja myślałam,wiesz o co mi chodzi . -Tak, nic nie było. -To dobrze. -Jesteś śliczna-powiedział Harry i zatopił się w miękkich ustach Hermiony. -Miło się ,Harry. -Czego,kochanie.? -No tego,że im się uda tu wejść. -Nawet jeśli to ja Ci nie dam odejść. -Jesteś dla mnie teraz wszystkim co mam. -Ty dla mnie też. Harry przytulił Hermione,po czym przebrali się,zjedli śniadanie i wzięli się za pisanie wypracowania dla profesor Sprout. Po godzinie gdy już prawie je kończyli drzwi do pokoju życzeń zaczęły się powoli podskoczyła ze wstał i wyciągnął różdżkę. W drzwiach stał Lucjusz Malfoy,jego ojciec i kilku innych śmierciożerców. -Potter,nie obronisz swojej jest więcej -zadrwiła Bellatrix . -Nikt mi jej nie zabierze-warknął szczególnie takie durnie jak wy. -Przeginasz ,Potter.!Avada Kedavra!-krzyknęła Lestrange,a śmiertelne zaklęcie pomknęło w stronę Pottera .Chłopak dzięki zaklęciu zielonej tarczy odepchnął klątwę ty...?To przecież nie możliwe. -Jak się chce to się potrafi. -Drętwota! -Protego.! Próbuj każdego zaklęcia ,ale i tak Ci nie wyjdzie. -Przekonamy się-oznajmiła Bella* i w tym momencie Harry padł na ziemie. Śmierciożerczyni użyła wobec niego zaklęcia niewerbalnego. Pozostali zwolennicy Voldemorta zabrali Hermione i pół godzinie Harry wybudził się i pobiegł do Dubledore'a. Podał hasło i wszedł do jego gabinetu. -Harry,ale dobrze wiedziałeś,że oni za wszelką cenę ją nie poradzisz-oznajmił dyrektor. -Ale ja ją umiem bez niej żyć,no.! -Harry,uspokój to zdolna czarownica. Na pewno sobie wróci . -Kiedy.? -Nie matka chrzestna też się o nią martwi. -Matka chrzestna.? -No tak. -Ona ponoć nie żyje. -Hermiona Ci to na pewno powiedziała,ale ona sama nie wie kto tak na prawdę nią jest. -Czyli kto .? -Profesor McGonagall. -Przepraszam.? -Harry,Hermiona miała nie wiedzieć ,że ma cokolwiek wspólnego z matka nie chciała,żeby ona się w jakiś sposób o tym dowiedziała. Jean miała trochę nie zbyt miłe wspomnienia ze szkoły,bo ją także przezywali tak jak Hermione do pewnego czasu. Nie chciała jej puszczać do Hogwartu,ale w końcu dała się jest ważną części Ciebie i Twojego życia,Harry. -Jak to .? -Hermiona nie jest zwykłą dla Ciebie jak dzięki niej możesz pokonać Czarnego tego ona tu jest. -Czyli to wszystko to było jedno wielkie kłamstwo,tak.?Ciągle mnie okłamywała.? -Harry,uspokój też nic nie co do Ciebie czuje to najszczersza Hermiona jest tym dobrym duszkiem tylko jej miłość do z was ma własną jej do końca nie tylko dwie osoby ,które mogą odczytać to ty i Hermiona . Ja znam pewien jest nie wielki znaczy dużo. -Znaczy co .? -Nie ważne jest w co wierzą inni,a to w co wierzysz ty. Hermiona ma to masz coś czego nikt prócz Ciebie nie potrafi odczytać. -Śniło mie się,że ktoś czyta moją przepowiednie,ale nie wiem kto to był . -To byłeś ty lub także może ją odczytać. -Rozumiem .Ja już chyba pójdę. -Harry,tylko wróci szybciej niż Ci się zdaje. -Yhy-mruknął Harry jeszcze bardziej przygnębiony .Poszedł do swojego dormitorium,gdzie się zamknął i płakał w mogłoby wydać się to dziwne,Harry płakał na prawdę Nie potrafił znieść o obronie przed zaklęciami niewerbalnymi. Był na siebie wściekły. Postanowił ,że uwolni Hermione i nigdy nie da jej zabrać. Pytanie jest zamierza to zrobić.?Nie miał nawet pojęcia jak ma się dostać do Malfoy może tak teleportuje się tam .?Od tego myślenia bolała go głowa ,ale nie poddawał się i wciąż myślał .
Fandom: Harry Potter Pairing/postacie: Fremione, Hermiona Granger i Fred Weasley Rodzaj: miniaturka, one-shot ~ Miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem. Hermiona westchnęła cicho, kładąc się na kanapie w swoim mieszkaniu. Nie miała siły, aby wstać i zrobić sobie kolację, więc leżała tylko, patrząc się beznamiętnie w sufit. Prawie każdy dzień wyglądał tak samo. Jej życie stało się strasznie monotonne odkąd dwa lata temu przyjęła posadę w Ministerstwie Magii. W bardzo szybkim czasie, dzięki swoim niezwykle rozwiniętym umiejętnościom magicznym, a także rzetelnemu wypełnianiu swoich obowiązków, została szefową swojego wydziału. Bardzo ją to cieszyło, była z siebie dumna, jak nigdy wcześniej. Ciężko pracowała, aby osiągnąć swój sukces. Ale z czasem jej praca przestała ją cieszyć. Nie wiedziała nawet, kiedy to się zmieniło, ale miała już dość ślęczenia przed biurkiem. Każdego dnia zwlekała się z łóżka i szła do Ministerstwa z kwaśną miną. Na miejscu siadała w swoim czarnym, skórzanym fotelu i z niecierpliwością wyczekiwała obiadu, aby spotkać się z Harrym i Ronem. Poza tym od jakiegoś czasu czuła, że stanęła w miejscu. Od wojny minęły cztery lata, a Harry i Ginny już spodziewali się swojego pierwszego dziecka. Ron planował ślub ze swoją narzeczoną Parvati Patil. Luna razem z Rolfem, synem Newta Scamandera, sławnego zoologa, wybierała się w kolejną podróż do puszczy tropikalnej. Tylko ona była sama, pomijając oczywiście Krzywołapa, który i tak zresztą miał chyba bardziej interesujące życie od niej. Potrafił znikać na całe dni, a potem wracać i jak gdyby nigdy nic siadać sobie na puchatym białym dywanie tuż obok jej łóżka. Na szczęście następnego dnia była sobota, więc Hermiona mogła sobie poleniuchować w łóżku trochę dłużej. Dopiero o godzinie dziesiątej, wstała, aby dać miauczącemu zawzięcie Krzywołapowi karmę z wątróbką, którą tak lubił. Następnie zrobiła sobie jajecznicę i usiadła wygodnie przy stole, drugą ręką, trzymając wczorajszego Proroka Codziennego. Nie było to już to samo pismo, co jeszcze przed wojną. Teraz była to rzetelna gazeta, gdzie informacje sprawdzano dwa razy, zanim je w niej umieszczono. Wszystko głównie za sprawą Seamusa Finningana, który został zatrudniony jako jej nowy główny redaktor. Naprawdę świetnie się spisał, robiąc z kłamliwego szmatławca naprawdę dobrą gazetę. Hermiona czytała właśnie o kolejnej świetnej akcji Aurorów pod wodzą Harry'ego Pottera i Ronalda Weasleya, którzy schwytali ukrywających się od paru lat Rosiera i Yaxleya. Oboje czekali właśnie na wyrok Wizengamotu, ale i tak jasne było, że trafią do Azkabanu, w którym dzięki Kingsley'owi, nie było już dementorów. Nikt nie sprzeciwiał się decyzji Shackebolta, który był obecnie Ministrem Magii. Wiele osób doświadczyło na własnej skórze do czego zdolni są dementorzy. Na kolejnej stronie widniało kilka reklam, w tym jedna wielka, błyskająca i strasznie rażąca w oczy, informująca o zniżce w Magicznych Dowcipach Weasleyów. Hermiona pokręciła z lekkim uśmiechem głową, wyobrażając sobie jakie muszą być teraz kolejki w sklepach bliźniaków. Zaczęła właśnie czytać o nowej książce Rity Skeeter, która wychodziła już za dwa miesiące, gdy usłyszała stukanie dochodzące zza okna. Podniosła wzrok i ujrzała sowę z listem przywiązanym do nóżki. Natychmiast zerwała się z krzesła i popędziła, aby otworzyć okno. Jej sąsiadka, pani Mureflow widziała ostatnio delegację sów, która przyleciała do Hermiony i bardzo ją zainteresował ten niezwykły widok. Na szczęście Granger szybko się o tym zorientowała i rzuciła zaklęcie, dzięki czemu starsza kobieta zapomniała o sowach z listami przyczepionymi do nóżek. Hermiona nawet nie chciała myśleć o tym ile miałaby roboty, gdyby pani Mureflow rozpowiedziała o tym na całym osiedlu. Brązowa puchata sowa napiła się wody i dopiero wtedy pozwoliła Hermionie odwiązać ze swojej nóżki list. Granger otworzyła go z zaciekawieniem. Nie spodziewała się niczego z pracy, a u Molly i Artura była tydzień wcześniej. Norę opuściła z torbą wypchaną jedzeniem, które śmiało mogło wystarczyć jej na całą zimę. Z Ginny spotykały się, kiedy kiedy tylko mogły, a praktycznie cały urlop Hermiony spędziły na odwiedzaniu różnych sklepów z dziecięcymi akcesoriami (kto by pomyślał, że coś takiego jest na Pokątnej?). Harry'ego i Rona widziała niemalże codzienne, więc oni też odpadali. Nadawcą listu okazał się Neville. Od roku nauczał w Hogwarcie i Hermiona rzadko kiedy miała okazję z nim porozmawiać. W liście pisał, że będzie tego dnia na Pokątnej i że gdyby miała czas, mogłaby wpaść na małe spotkanie. Granger bardzo się z tego ucieszyła. Neville'a zawsze uważała za dobrego przyjaciela. Ich więzy zacieśniły się jeszcze bardziej, gdy wróciła do Hogwartu, aby dokończyć ostatni rok nauki. Hermiona nastawiała się na to, że będzie samotna, w końcu Harry i Ron postanowili nie wracać do szkoły. Ale szukając wolnego wagonu w pociągu natknęła się na Lunę i Neville'a, którzy sprawili, że choć ostatni rok był inny niż poprzednie, to jednak zdecydowanie wspominała go z uśmiechem. Hermiona odpisała krótko, że będzie i uśmiechnęła się szeroko. Zdecydowanie poprawił jej się humor; wprost nie mogła doczekać się spotkania z przyjaciółmi i co chwilę spoglądała na zegarek. Zebranie się zajęło jej zaledwie kilka minut. Włosów nawet nie tykała, ponieważ wiedziała, że i tak nie da rady ich ujarzmić, a próby poprawienia swojej, według niej samej, miernej urody, za pomocą makijażu, kończyły się za każdym razem fiaskiem, więc nawet nie miało to sensu, aby zawracać sobie tym głowę. Pięć minut przed czternastą Hermiona teleportowała się niedaleko Dziurawego Kotła. Pomachała przyjaźnie do Svena, syna Toma stojącego za ladą i ruszyła w stronę przejścia na Ulicę Pokątną. Od razu została porwana przez tłum czarodziei. Z uśmiechem przypomniała sobie wszystkie uczucia jakie w niej wybuchły, gdy znalazła się na tej ulicy po raz pierwszy. Strach i przerażenie, zastąpiła powoli rosnąca ekscytacja oraz myśl, że to dzieje się naprawdę... że naprawdę jest czarownicą! Hermiona kupiła swoje ulubione śmietankowo-czekoladowe lody w lodziarni Fortescue i powoli ruszyła w stronę miejsca, gdzie miała się spotkać z przyjaciółmi. Była to mała herbaciarnia założona rok wcześniej przez Atenę Rowlock, prawdziwą miłośniczkę herbaty. W jej lokalu można było wypić wszystkie możliwe jej odmiany. Poza tym sam wystrój miejsca sprawiał, że chciało się tam siedzieć godzinami. Ściany były ozdobione ciemną brązową tapetą, stoły i krzesła choć drewniane, były bardzo wygodne, a w powietrzu unosił się cudowny aromat ziół. Po drodze Hermiona natknęła się na bliźniaków. Oboje ubrani w kurtki ze smoczej skóry pomachali energicznie w jej stronę, dając jej tym samym znak, aby na nich poczekała. Granger ze śmiechem patrzyła, jak popychając się, biegną w jej stronę. - Macie dwadzieścia dwa lata i wciąż zachowujecie się jak dzieci - skwitowała ze śmiechem, kiedy wreszcie do niej dotarli. Fred położył jej rękę na ramieniu. - To chyba dobrze Hermiono, w ten sposób będę wiecznie młody - powiedział z szerokim uśmiechem. Granger wywróciła oczami i strzepnęła ze swojego ramienia jego rękę. A Fred i George tylko zachichotali. Na miejscu byli już Neville, Harry, Ron i Ginny. Pozostało im czekać już tylko na Lunę, która zjawiła się jakieś pięć minut później. - A gdzie Rolf? - zapytał z ciekawością Harry. Lovegood machnęła ręką. - Chodzi gdzieś ze swoją siostrą Rowan po Pokątnej i robi za tragarza. W przeciągu ponad trzech godzin każdy z nich wypił przynajmniej trzy szklanki różnego rodzaju herbat. Hermionie najbardziej posmakowała pu-erh, której picie w czasach dynastii Tang było przywilejem cesarza. Rozmowy całej grupki toczyły się wokół dosłownie wszystkiego. Rozmawiali o kolejnych odnowionych budynkach, nowej książce Rity Skeeter... W końcu jednak temat zszedł na ich pracę i Hermiona zamilkła. Każdy z nich był zadowolony z tego co robi, nawet Ginny, która pomimo ciąży wciąż pisała teksty do kolumny sportowej Proroka Codziennego. Najbardziej był chyba jednak Neville, który pracował w Hogwarcie jako nauczyciel Zielarstwa. Mówił właśnie o tym, że Minerwa McGonagall poszukuje kogoś nowego na stanowisko profesora Obrony Przed Czarną Magią. - Ale przecież jest już początek października - powiedział zdziwiony Ronald. - Kto ich teraz uczy? - McGonagall, przynajmniej część klas. Drugą wziął Flitwick - odparł Neville. - Nikt nie chce przyjąć tej posady, choć profesor Famida uczyła przez cztery lata. To więcej niż ktokolwiek inny od kilkudziesięciu lat. W tej właśnie chwili Hermiona wyłączyła się. Kiedyś myślała nawet o pracy w Hogwarcie, ale tak bardzo chciała zająć dobre stanowisko w Ministerstwie, że kompletnie o tym zapomniała. Ale teraz... Chciała coś zmienić w swoim życiu, a rozpoczęcie pracy w Hogwarcie mogło być jedną z tych zmian. - Jesteś jeszcze z nami? - zapytał Fred, klepiąc ją lekko w ramię. Wszyscy spojrzeli na Hermionę uważnie. - Tak, ja, hm... zamyśliłam się, to wszystko - mruknęła szybko, biorąc łyk herbaty. Chyba tylko Fred nie dał się zbyć tą odpowiedzą, ale nie drążył dalej tematu. Jednak gdy zbierała się do wyjścia, Weasley wziął kurtkę i poszedł z nią mówiąc, że ją podprowadzi. - Daj spokój, Fred jestem dużą dziewczynką i dam radę sama iść - powiedziała. Rudzielec uśmiechnął się szeroko. - No cóż, to akurat WIDZĘ - mruknął, poruszając brwiami, co Granger skwitowała krótkim prychnięciem, choć oczy jej się śmiały. - Nie no, ja tylko żartuję, Hermiono. Daj spokój i mów o co chodzi. Coś cię ewidentnie trapi, a ja nie lubię, jak ładna dziewczyna się smuci - dodał po chwili. Hermiona próbowała go zbyć gadką o złym tygodniu, ale Fred nie uwierzył jej tak łatwo. Opuścili Pokątną, a Granger opowiedziała mu o swojej pracy. Weasley nie przerwał jej ani razu, a gdy skończyła, zaczął ją nawet namawiać, aby spróbowała nauczać w Hogwarcie. - Możesz mówić co chcesz, ale jesteś świetną nauczycielką, nigdy nie zapomnę jak nauczyłaś mnie i George'a w jedno popołudnie kilku zaklęć na zaliczenie z OPCMu. Poza tym... żyje się tylko raz, prawda? Jeśli ci się nie spodoba, myślę, że w Ministerstwie i tak przyjmą cię z powrotem z szeroko otwartymi ramionami. I byliby głupi, gdyby tego nie zrobili w końcu jesteś naprawdę świetną czarownicą - zakończył z uśmiechem. Hermiona spojrzał na niego uważnie. - Jakieś to podejrzane Weasley, że jesteś dla mnie dzisiaj taki miły - mruknęła, mrużąc oczy. A potem oboje nagle wybuchli śmiechem, przypominając sobie, że dokładnie te same słowa Hermiona wypowiedziała w piątej klasie, gdy siedzieli razem w Pokoju Wspólnym Gryffindoru. Ten niespodziewany wybuch radości przerwała im jednak Angelina Johnson, która ubrana w czarną kurtkę i siwy komplet zaczęła zawzięcie machać w ich stronę. Hermiona szybko zrozumiała, że pewnie się umówili. - Dzięki za poprawę humoru, myślę, że rzeczywiście zastanowię się nad tą pracą - rzuciła w stronę Freda. Następnie przytuliła Angelinę, która zdążyła do nich dotrzeć i szybko zostawiła ich samych, mówiąc, że się spieszy do domu. Następnego dnia Hermiona teleportowała się do Hogsmead z cichym trzaskiem. Zawiadomiła McGonagall, że chce z nią porozmawiać, więc brama była otwarta. Jednak z każdym kolejnym krokiem była coraz mniej pewna. Może to był głupi pomysł? Może to tylko chwilowe? Może za jakiś czas wszystko powróci do normy? Kiedy stanęła wreszcie przed wejściem do gabinetu dyrektorki szkoły, miała ochotę stamtąd uciec. Przypomniała sobie jednak słowa Freda. Wzięła więc głęboki oddech i mruknęła hasło, które dostała od profesor Minerwy. Gargulec pilnujący wejścia odskoczył w bok, a Hermiona ruszyła po schodach na górę. Minerwa McGonagall siedziała przy swoim biurku, zapewne sprawdzając prace domowe uczniów. Jej pióro szybko śmigało po kartce i co jakiś czas kręciła głową z cichym westchnieniem. Na widok Hermiony przerwała pracę i uśmiechnęła się szeroko. - Witam, panno Granger - powiedziała, gestem, wskazując na fotel. Przez parę minut rozmawiały o nowym odkryciu Tebraxusa McKinnona, które zostało dokładnie opisane w czasopiśmie Horyzonty Zaklęć. A kiedy skończyły, Minerwa z uśmiechem zapytała, co ją do niej sprowadza. Hermiona wzięła głęboki wdech. Żyję się tylko raz, jak powiedział Fred. - Ja, pani profesor... Chciałabym objąć posadę nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią. * * * To, że Hermiona Granger, do tej pory piastująca najważniejsze stanowisko w Departamencie Przestrzegania Magii, porzuciła pracę na rzecz nauczania w Hogwarcie, odbiło się dużym echem w czarodziejskim świecie. Hermiona nie dziwiła się im, nie na co dzień porzuca się tak dobrą posadę. Ale kiedy Granger opuściła Ministerstwo Magii, po rozmowie z Kingsleyem, czuła się wolna. Naprawdę wolna. Wszystkie obawy, niechęć, znużenie... zniknęły, a zastąpiła je radość i podekscytowanie. Przyjaciele byli zaskoczeni jej decyzją, ale bardzo ją w tym wspierali. Molly i Artur postanowili nawet urządzić dla niej małe przyjęcie w Norze. - Jeszcze nikt z mojej rodziny nie nauczał w Hogwarcie. Ty będziesz pierwsza, Hermiono - powiedziała dumnie pani Weasley przyciskając ją mocno do piersi. Granger uśmiechnęła się ze wzruszeniem, słysząc te słowa. W ten właśnie sposób, kilka dni później zjawiła się w Hogwarcie. Dziwnie było jej chodzić korytarzami zamku ze świadomością, że nie jest już uczennicą. Na szczęście miała przy sobie Neville'a, który był wprost zachwycony jej decyzją. Hermiona również cieszyła się z jego obecności, to że miała przyjaciela u swojego boku, było naprawdę pokrzepiające. Pierwszy dzień nauczabua, poszedł jej bardzo dobrze. Było oczywiście kilka osób, w większości ze Slytherinu, które jej przeszkadzały, ale odebranie im kilkudziesięciu punktów zdecydowanie zamknęło im buzie. Szczerze mówiąc, Hermiona nie spodziewała się, że tak bardzo spodoba jej się nauczanie. Ale rzeczywiście tak było. Od zawsze lubiła dzielić się wiedzą i teraz naprawdę to robiła. Jednak po miesiącu nauczania Hermiona na swojej drodze napotkała pewien problem. Chodziło bowiem o wynalazki Weasleyów. Nie było dnia żeby chociaż jeden uczeń nie wypróbował na jej lekcji jakiegoś ich gadżetu. A Bombonierki Lesera, mimo upływu lat, wciąż nie traciły na popularności. W piątek, tuż po lekcjach, Hermiona postanowiła wybrać się z Neville'em do Hogsmead. Jego dziewczyna, Hanna Abbott prowadziła pub pod Trzema Miotłami, więc oboje od razu skierowali się właśnie tam. Hermiona znała Hannę tylko z widzenia, jednak szybko doszła do wniosku, że jest bardzo miłą kobietą. Miała ładne blond włosy, niebieskie oczy i pyzatą buzię. Granger posiedziała z nimi trochę, póki się nie ściemniło. Kierowała się właśnie w stronę zamku, kiedy po drodze natknęła się na Freda. - Cześć, Hermiono! - zawołał wesoło na jej widok. Następnie zaprosił ją do sklepu Weasleyów, który razem z George'em otworzyli w Hogsmead dwa lata temu. Granger opierała się mu z początku. Chciała sprawdzić prace domowe, które zadała trzecim klasom, ale Fred jej na to nie pozwolił i zagroził, że zaniesie ją tam na rękach. Hermiona zaśmiała się. - No dobra, już dobra - powiedziała, podążając za rudzielcem w stronę sklepu, a potem na zaplecze. Bliźniacy urządzili tam coś w rodzaju salonu połączonego z kuchnią. Fred zdjął płaszcz z jej ramion i wyjął z szuflady butelkę Ognistej Whisky. Hermiona pokręciła stanowczo głową. - Daj spokój, nie opiłem z tobą twojej nowej pracy i teraz chciałbym to nadrobić - odpowiedział natychmiast Fred. Nie było go na przyjęciu zorganizowanym przez Molly. Hermiona musiała przyznać, że trochę jej go brakowało. Gdyby nie on, prawdopodobnie nigdy nie odważyłaby się na tak wielką zmianę w swoim życiu. - Nalewaj - rzekła więc, co rozbawiło niezwykle rudzielca. - Gdybym powiedział ci kilka lat temu, że teraz będziemy siedzieć razem i pić Ognistą, wlepiłabyś mi z tuzin szlabanów - mruknął. Hermiona parsknęła śmiechem. - Aż tak okrutna nie jestem, ale za to pewnie dostałbyś upiorogacka - skwitowała, biorąc łyk płynu do ust. - No, to teraz opowiadaj, jak ci idzie nauczanie - poprosił Fred, siadając tuż obok niej. - Byłoby lepiej, gdyby nie te wasze wynalazki. Przez was mam niemałe utrapienie w szkole - powiedziała. - W ciągu miesiąca skonfiskowałam tyle rzeczy, że nauczyłam się już na pamięć, co i jak działa. W tej kwestii niedługo będę wiedzieć tyle, co ty i George - dodała z westchnieniem. A Fred tylko zarechotał. Dwie godziny później, butelka Ognistej została przez nich całkowicie opróżniona. Weasley namawiał ją na kolejną, ale Hermiona była już śpiąca. Poza tym trochę kręciło się jej w głowie. Rzadko piła alkohol, więc upiła się zdecydowanie szybciej niż bliźniak. Fred widząc, jak Granger niezdarnie zapina guziki swojego płaszcza, pomógł jej i sam szybko się zebrał. - Nie musisz... - zaczęła Hermiona, ale Fred pokręcił głową. - Daj spokój, to nic takiego, poza tym źle by było, gdyby twoi uczniowie znaleźli cię w jakimś rowie, prawda? - mruknął ze śmiechem. Granger spojrzała na niego z oburzeniem, ale zanim zdążyła coś odpowiedzieć, zachwiała się lekko. Fred zamknął drzwi sklepu, a potem objął ją tak, aby się po drodze przypadkiem nie wywróciła i oboje ruszyli w stronę zamku. Hermiona oparła się głową o niego i westchnęła cicho. - Masz bardzo wygodne ramię, wiesz? - No cóż, takiego komplementu to jeszcze nie słyszałem - odparł szczerząc w odpowiedzi zęby. Oboje zatrzymali się dopiero pod zamkiem. Fred upierał się, że podprowadzi ją pod same drzwi, ale Hermiona zapewniła go, że da radę dojść sama. - W takim razie idę. Jak tylko będziesz miała ochotę, wpadaj do naszego sklepu w Hogsmead. George i Katie mieszkają teraz u nas na Pokątnej, a we trójkę jest nam trochę ciasno, więc przez jakiś czas pomieszkam tutaj - powiedział. Hermiona uśmiechnęła się szeroko. - Dzięki, z pewnością jeszcze skorzystam z twojego zaproszenia - odparła, przytulając go na pożegnanie. - Dobranoc, Fred. Rudzielec spoglądał za nią przez chwilę, póki nie zniknęła za wielkimi drzwiami zamku. - Dobranoc, Hermiono. * * * Koniec listopada był bardziej pracowity dla nauczycieli głównie dlatego, że uczniowie myśleli już tylko o świętach i ciężko było im wbić coś do głowy. Hermiona westchnęła ciężko, gdy połowa z nich użyła na jej lekcji nie tego zaklęcia, o które ich prosiła. Puściła ich zatem kilka minut wcześniej, nie widząc sensu, aby dłużej męczyć, zarówno ich, jak i siebie. Rycząc ze szczęścia, wybiegli całą gromadą przez wyjście, w którym drzwi ledwie trzymały się w zawiasach. - To wygląda strasznie, gdy patrzysz na to z boku - skomentował dzikie wyjście Hogwartczyków Fred. Hermiona spojrzała na niego zaskoczona. - Cześć! Co tutaj robisz? - A, byłem w pobliżu, więc pomyślałem, ze wpadnę - mruknął, szczerząc zęby w uśmiechu. Hermiona uniosła z rozbawieniem brwi do góry. - I zrobiłeś to w jakimś konkretnym celu? - Właściwie, to tak. Nie chciałabyś się wyrwać na piwo kremowe do Hanny? - zapytał z uśmiechem, ale Granger pokręciła głową. - Zostało mi kilkanaście wypracowań, które muszę sprawdzić - odparła. Fred wzruszył ramionami. - Nigdzie mi się nie spieszy - powiedział, uśmiechając się wesoło. Oboje przenieśli się do jej kwatery, przy okazji zahaczając o kuchnię, skąd Fred wziął od skrzatów prowiant. Widząc jednak minę Hermiony, zapłacił im kilka sykli. Dormitorium Hermiony wyglądało dokładnie tak, jak się spodziewał. Jedna ze ścian była cała zapełniona półkami z książkami. Niektórych nazw nawet nie wiedział, jak przeczytać. Przy oknie stało biurko ze stosem papierów. Natomiast na środku dywan, wygodna kanapa i stolik pod którym wylegiwał się Krzywołap. Gdy Fred rozłożył cały prowiant, jaki ze sobą przytargał, na stoliku dostrzegł coś jeszcze. Niewielką szafkę, a za jej szybą zdjęcia oprawione w ramki. Na jednym z nich stała Hermiona razem z Luną i Neville'em tuż po napisaniu OWUTMów, na kolejnym Harry i Ron ściskający ją. Jednak jego uwagę przykuło zdjęcie, na którym znajdowali się on i Hermiona na jej piątym roku. Stali obok siebie uśmiechając się szeroko. Przedziwny widok, biorąc pod uwagę, że zazwyczaj kłócili się o testowanie ich wynalazków na pierwszoroczniakach. Hermiona próbowała sprawdzić eseje, ale przeszkadzał jej w tym Fred, który wymachiwał jej przed oczami pasztecikiem i ciastem orzechowym. Jego zamiary odniosły skutek, ponieważ Hermiona zgłodniała. Tylko, że kiedy oboje się najedli, żadnemu z nich nie chciało się wstawać z kanapy. - To był podstęp, chciałeś mnie napchać jedzeniem żebym nie sprawdzała tych wypracowań - rzuciła ze śmiechem Granger. Fred wyszczerzył zęby. - Naprawdę nie mam pojęcia o czym mówisz - odparł niewinnie, puszczając jej oko. * * * Nowy rok, Hermiona powitała szczęśliwa, jak nigdy wcześniej. Razem z Fredem i resztą Weasleyów spędziła go w Norze. Jednak powrotu do Hogwartu wcale nie żałowała, wręcz przeciwnie. Bardzo się z tego cieszyła. Hermiona siedziała z Neville'em w szklarni numer trzy. Pomagała mu wyciskać sok z jakiejś rośliny, kiedy Longbottom zapytał ją o coś, co wytrąciło ją z równowagi. - A jak tam u ciebie i Freda? Hermiona spojrzała na niego zaskoczona. U niej i u Freda? - Uważasz, że jesteśmy parą? - odparła pytaniem na pytanie. Neville spojrzał na nią trochę zaskoczony. - A nie jesteście? W takim razie przepraszam, ale ciągle gdzieś razem chodzicie, więc sobie pomyślałem... Ach, nieważne - mruknął i zaczął mówić coś o Hannie i o tym, że bardzo spodobała się jego babci Auguście. Hermiona jednak słuchała go tylko jednym uchem. Jej myśli natychmiast popędziły w kierunku Freda. W ostatnich miesiącach bardzo się razem zaprzyjaźnili. Weasley był chyba jedyna osobą na świecie, która potrafiła oderwać ją od sprawdzania wypracowań. Nawet Harry i Ron nie byli zdolni do tak wielkiego wyczynu. Poza tym Hermiona świetnie się przy nim bawiła. Fred potrafił zamienić nudny, zimowy wieczór w coś naprawdę wspaniałego. Ale chłopak? Pokręciła zdecydowanie głową. Zresztą wydawało jej się, że jest coś pomiędzy nim i Angeliną. * * * Hermiona szła właśnie jednym z korytarzy na skróty do swojej kwatery, kiedy ktoś ją pociągnął za rękę. Wydała z siebie krótki okrzyk zanim została wciągnięta przez Freda do starej komórki na miotły. - Co ty wyprawiasz?! - warknęła, patrząc na niego wściekle. Weasley, zamiast odpowiedzieć, położył swój palec na jej usta, więc zamilkła. Przez krótką chwilę stali praktycznie przytuleni do siebie, ponieważ komórka na miotły była zdecydowanie zbyt mała na ich dwoje. Ciepły oddech Freda na skórze przyprawił Hermionę o gęsią skórkę. Gdy Filch nareszcie minął ich kryjówkę, narzekając i opluwając jadem jakiegoś urwisa, Hermiona natychmiast opuściła składzik na miotły, a Fred zaraz za nią. - Chyba nigdy nie znudzi mi się jego denerwowanie - powiedział rudzielec, krztusząc się ze śmiechu. Granger spojrzała na niego tak ostro, że przez chwilę Fred sądził, że będzie chciała wlepić mu szlaban. Hermiona nie była tego dnia zbytnio w humorze. Wstała lewą nogą no i wkurzył ją pewien dzieciak, który wylał na nią jakąś cuchnącą, niebieską maź. Rudzielec zatrzymał się nagle i spojrzał na zegarek. - Cholera, przepraszam cię, Hermiono, ale umówiłem się z Angeliną, a ona zabije mnie, jak się spóźnię! Wpadnij do mnie wieczorem! - zawołał jeszcze i już go nie było. Hermiono spoglądała za nim przez chwilę rozdrażniona. Ostatnio ciągle gdzieś chodził z Johnson. Nie żeby coś... Tak tylko... Zbliżała się północ, kiedy ktoś załomotał do drzwi i Granger podniosła się z westchnieniem z łóżka, aby je odtworzyć. Sprawcą okazał się nie kto inny niż Fred. - Myślałem, że do wpadniesz do sklepu, więc czekałem, a ty się nie pojawiłaś - powiedział z wyrzutem wchodząc do środka. Hermiona wzruszyła ramionami. - Ja... Mam dzisiaj naprawdę zły dzień i źle się czuje... Może jutro... - odparła. Fred spojrzał na nią uważnie i położył jej rękę na czole. - Rzeczywiście, jesteś cała rozpalona - mruknął po chwili fachowym tonem. A potem, mimo jej usilnych protestów, zaniósł ją do łóżka, przykrył po uszy ciepłym kocem, poprawił poduszkę i usiadł na krześle obok. Hermiona posłała mu ciepły uśmiech. - Jesteś moim aniołem, wiesz? - zapytała sennie przymykając powieki. - Nie, to ty jesteś moim, Granger - odparł szeptem. * * * Dzięki interwencji Freda oraz kilku eliksirom, które przyniósł od pani Pomfrey, Hermiona w przeciągu kilku dni zaczęła czuć się o wiele lepiej. Rudzielec przychodził do niej często, ponieważ nie chciał, aby od razu po chorobie wychodziła na dwór. Dlatego też po skończonych przez Hermionę lekcjach, robili coś w jej pokoju. Raz grali w gargulki, potem w eksplodującego durnia, a jeszcze innym razem Hermiona czytała na głos Fredowi swoją ulubioną książkę. Oboje świetnie się przy tym bawili, ponieważ Weasley zawsze umiał jakoś żartobliwie skomentować dany moment opowieści, przez co oboje pękali później ze śmiechu. Czas mijał bardzo szybko. Styczeń i luty minął w okamgnieniu, Hermiona nawet nie miała pojęcia kiedy. Jej życie kręciło się teraz wokół dzieciaków, długich pogawędkach z Neville'em w czasie posiłków, odwiedzaniem Hanny, z którą bardzo się w ostatnim czasie zaprzyjaźniła no i oczywiście spotkaniach z Fredem. To było dziwne, ale czuła, że dzień spędzony bez niego jest dniem straconym. Świetnie się przy nim czuła, umiał ją rozbawić, jak nikt inny. Naprawdę cieszyła się, że jest tak blisko niej. A on się tylko nie pisałam nic o Fredzie i Hermionie odkąd zakończyłam Ścieżkami Uczuć, więc bardzo cieszę się, że udało mi się naskrobać miniaturkę o tej parze. Mam nadzieję, że się spodoba. :) A tak poza tym... Uwierzycie, że już koniec wakacji? Kiedy ten czas tak szybko zleciał?
ermiona Jane Granger- urodzona 19 września 1980 r. Uczennica Hogwartu, najlepsza przyjaciółka Harry'ego Pottera. Miała gęste, ciemne włosy i duże zęby, które w późniejszych latach zmniejszyła. Znana z miłości do książek i nauki. Często powołuje się na 'Historię Hogwartu', którą zna na pamięć. Niezbyt interesuje ją quidditch, czego nie potrafią zrozumieć jej przyjaciele. Podczas jej pobytu w Hogwarcie dowiadujemy się, że najbardziej boi się zawalić egzaminy. Przez większość ludzi uważana za przemądrzałą kujonkę- tak na prawdę była miłą i pomocną dziewczyną. Pochodziła z rodziny mugoli, przez co często była wyszydzana i wyśmiewana przez Ślizgonów. Często nazywana szlamą, nigdy jednak nie przywiązywała do tego większej wagi. Jej rodzicie byli dentystami, jednak nie widzieli nic złego w okazywaniu przez córkę zdolności magicznych. W szkole znana z ogromnej wiedzy, szybko wzbudziła podziw nauczycieli i niechęć uczniów. Zraniona krytyczną uwagą Rona o jej charakterze zamknęła się w łazience, gdzie zaatakował ją górski troll, wpuszczony przez ówczesnego nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią, Quirrella. Z pomocą przychodzą jej Harry i Ron, razem pokonując potwora. Udobruchała profesor McGonagall, całą winę biorąc na siebie, czym zyskała sobie sympatię i przyjaźń obu chłopców. Od tej pory byli nierozłączni. Pomagała im w nauce i pracach domowych, nierzadko też ratowała ich z opresji swoją zdolnością do logicznego myślenia. Rozwiązując zagadkę chroniącą kamień filozoficzny zdobywa dla Gryffindoru 50 punktów, czym przyczynia się do zdobycia przez niego Pucharu Domów. Na drugim roku nauki była bezgranicznie zauroczona nowym nauczycielem, Gilderoyem Lochartem. Pomogła Harry'emu uwarzyć Eliksir Wielosokowy, jednak przez przypadek do swojej porcji wrzuca włos kota, przez co trafia do skrzydła szpitalnego. Rozwiązuje zagadkę Bazyliszka, celnie odgadując, że porusza się rurami i zabija wzrokiem. Mimo zachowanych przez nią środków ostrożności zostaje spetryfikowana. Jednak wyszukane przez nią informacje pomagają Harry'emu i Ronowi uratować Ginny Weasley. Podczas trzeciego roku nauki po raz kolejny okazuje się wrażliwą dziewczyną, przygarniając niechcianego, brzydkiego, rudego kota, który później zostaje oskarżony o zjedzenie szczura Rona, Parszywka. Broniąc swojego kota zraża do siebie przyjaciół i odsuwa się od nich, cały swój czas poświęcając na wyszukiwanie informacji zdolnych ułaskawić Hardodzioba, hipogryfa należącego do Hagrida, który sprowokowany rzucił się na Draco Malfoya. Niestety, jej starania idą na marne, a hipogryf zostaje skazany na śmierć. Już po kilku lekcjach wróżbiarstwa zrezygnowała z tego przedmiotu, oskarżając nauczycielkę o kłamstwa i nauczanie bzdur. Porzuca te lekcje na rzecz numerologii. Podejrzewa, że miotła otrzymana przez Harry'ego może być zaczarowana przez jego wroga. Kierując się troską o przyjaciela, informuje McGonagall o podarku otrzymanym przez Harry'ego, czym rozwściecza Pottera. Jako jedyna z uczniów odkrywa tajemnicę Remusa Lupina, trzymając jednak w tajemnicy fakt, że jest on wilkołakiem, aż do czasu, gdy zaczyna go podejrzewać o sprzyjanie uważanemu za mordercę zbiegowi z Azkabanu. Na początku roku otrzymuje od profesor McGonagall zmieniacz czasu, pozwalający jej przebywać na wszystkich wybranych przez nią zajęciach. Używa go też, by ocalić życie Hardodzioba i uratować Syriusza Blacka od pocałunku dementorów. W 4 tomie, po według niej skandalicznym potraktowaniu skrzatki Mrużki przez jej właściciela, Barty'ego Croucha zakłada Stowarzyszenie Walki o Emancypację Skrzatów Zniewolonych. Nie słuchając zapewnień, że skrzatom podoba się służenie czarodziejom, aktywnie działa w ich obronie, domagając się godnego traktowania i zapłaty za ich pracę. Wciąga w stowarzyszenie sceptycznego Rona i Harry'ego, nadając im funkcję skarbnika i sekretarza. Do stowarzyszenia wstępuje też Neville, który jednak ogranicza się tylko do zapłacenia składki. Zaczyna spotykać się z Wiktorem Krumem, reprezentantem Durmstrangu w Turnieju Trójmagicznym i światowej sławy graczem quidditcha, wzbudzając zazdrość Rona i zainteresowanie dziennikarki, Rity Skeeter, która publikuje oszczerczy artykuł na jej temat w Proroku Codziennym. Wspiera Harry'ego w Turnieju Trójmagicznym, jako jedna z nielicznych wierząc w jego zapewnienia nie oskarża go o zgłoszenie się do turnieju. Pomaga Harry'emu przygotować się do zadań, ucząc go nowych zaklęć i uroków. Zostaje zakładniczką trytonów w drugim zadaniu, jako najważniejsza osoba dla Wiktora Kruma, z którym pojawia się na Balu Bożonarodzeniowym. Odkrywa tajemnicę Rity Skeeter i zabrania jej publikować jakiegokolwiek artykułu przez rok, grożąc ujawnieniem faktu, że jest ona niezarejstrowanym animagiem. Na swoim kolejnym roku nauki skutecznie bojkotuje lekcje wybranej przez Ministerstwo nauczycielki Dolores Jane Umbridge, wytykając jej błędy w nauczaniu i kompromitując przed klasą. Namawia Harry'ego do utworzenia tajemnej grupy, mającej na celu nauczanie obrony przed czarną magią. Po otrzymaniu zgody Pottera, który został ich nauczycielem, zbiera grupę uczniów chętnych do nauki. Grupa została nazwana Gwardią Dumbledore'a, a Hermiona zaczarowała galeony, które informowały uczestników grupy o kolejnym terminie spotkania, powiększając się i zmieniając numer seryjny monety na datę następnego zebrania. Dalej aktywnie walczy o prawa skrzatów domowych, szyjąc dla nich ubranka, które mogły uwolnić je od konieczności pracy w Hogwarcie. Jednak skrzaty uraził ten prezent i odmówiły sprzątania wieży Gryffindorru, czapeczki zabierał więc Zgredek. Grożąc Ricie Skeeter zmusza ją do przeprowadzenia wywiadu z Harrym, w którym chłopak opowiada o swoim spotkaniu z Voldemortem. Wywiad zostaje opublikowany w Żonglerze. Zawsze krytykowała stosunek Syriusza do jego skrzata, Stworka i namawiała go do lepszego traktowania sługi. Jej prośby odniosły mizerny skutek, a arogancja Syriusza doprowadziła go do śmierci, którą pośrednio spowodował jego skrzat. Krytycznie podchodzi do pomysłu trzymania w Zakazanym Lesie olbrzyma sprowadzonego przez Hagrida, jednak ostatecznie zgadza się nim zająć, gdy Hagrid zostaje zmuszony do ucieczki z Hogwartu. Razem z Harrym, Ronem, Neville’em, Luną i Ginny leci do Ministerstwa Magii, gdzie rozpoczyna walkę ze Śmierciożercami i zostaje oszołomiona podczas bitwy w Departamencie Tajemnic. Pilnie uczy się do Sumów, które z jednym wyjątkiem- Obrony Przed Czarną Magią, z której otrzymuje Powyżej Oczekiwań- zdaje na wybitny. W 6 tomie zaczyna być widoczne jej zauroczenie Ronem. Gdy chłopak zaczyna spotykać się z Lawender Brown zazdrosna Hermiona nie szczędzi mu złośliwych uwag. Sceptycznie nastawiona do starego podręcznika Księcia Półkrwi, który pomaga Harry'emu zostać prymusem na lekcjach eliksirów namawia go do wyrzucenia książki, przez co zostaje oskarżona o frustrację faktem, że teraz Harry stał się najlepszym uczniem na lekcjach Slughorna. UWAGA: Poniższy fragment zawiera Spoiler! W ostatnim tomie wyrusza wraz z Harrym i Ronem na poszukiwanie horkruksów. Po wielu tygodniach bezowocnych poszukiwań od grupy odłącza się Ron. Hermiona, mimo wątpliwości, zostaje przy Harrym, kontynuując poszukiwania. Gdy skruszony Ron powrócił do dwójki przyjaciół, z początku obrażona, potem wybacza mu i inicjuje pierwszy pocałunek. Torturowana przez Bellatriks Lestrange nie wyjawia je żadnych ważnych informacji. Bierze udział w Bitwie o Hogwart i pomaga zwyciężyć Śmierciożerców. Po szkole zostaje pracownicą Ministerstwa Magii, wychodzi za Rona i ma z nim dwoje dzieci: starszą Rose i młodszego Hugo. Postać Hermiony była karykaturą samej autorki. Jej pierwotne nazwisko miało brzmieć Puckle, ale autorka zrezygnowała z niego, uważając, że nie oddaje ono charakteru Hermiony i zmieniła je na nieco mniej frywolne. Jej rolę w filmie odgrywa Emma Watson.
Dwie dekady temu ukazał się pierwszy film jednej z najpopularniejszych bajek ostatnich czasów. Rozmawiamy o „Harry Potter i kamień filozoficzny”, film oparty na tytułowej książce autorstwa Rowling który został po raz pierwszy pokazany w 2001 roku. więcej informacji: Jak oglądać „Harry Potter: Powrót do Hogwartu” online Z okazji jej dwudziestej rocznicy 1 stycznia ukazał się „Harry Potter: Powrót do Hogwartu’, specjalne spotkanie Daniel Radcliffe (Harry Potter), Emma Watson (Hermiona Granger) i Rupert Grint (Ron Weasley), młodzi bohaterowie, którzy oczarowali publiczność 12 odcinkami wyemitowanymi w latach 2001-2022. W segmencie specjalnym aktorzy dzielą się z widzami swoimi najbardziej intymnymi przeżyciami podczas kręcenia ponad 10 filmów. Oto jak Emma Watson Otworzył swoje serce i postanowił ujawnić trudne chwile, które przeżył za kulisami, kiedy myślał o porzuceniu postaci Hermiony. Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint w pierwszej części (Zdjęcie: Harry Potter / Instagram) Dlaczego Emma Watson często opuszczała SAGA? ona była David Yates, dyrektor „Harry Potter i Zakon Feniksa”Kto pamiętał etap, na którym aktorka myślała o opuszczeniu eposu. Watson była nastolatką, kiedy przeżyła jeden z największych kryzysów swojego życia, czując się zagubiona i samotna. „Czasami czułem się samotny. Chyba się bałem. Nie wiem, czy kiedykolwiek czułeś, że osiągnąłeś punkt krytyczny, w którym byłem jak: To jest na zawsze”powiedziała 31-letnia aktorka. Byłam jedyną kobietą W przeciwieństwie do innych mężczyzn z obsady, którzy nawiązali bliższą przyjaźń, mając wiele wspólnego, Emma nie miała dziewczyny w głównej obsadzie, z którą mogłaby czuć się pewniej. Potwierdza to Tom Felton, która dodała, że jej najlepsza przyjaciółka była nie tylko najmłodsza w drużynie, ale i bardziej samotna. Przed piątą częścią, kiedy tłumaczka Hermiony miała 16 lat, pojawiły się wątpliwości co do trwałości jej charakteru. Innym z aktorów, którzy mieli podobne doświadczenia, był: Rupert Grint, choć przyznali, że niewiele o tym mówią. Emma Watson otworzyła swoje serce i postanowiła ujawnić trudne chwile, których doświadczyła za kulisami (Zdjęcie: HBO) Dlaczego zdecydowałeś się zostać? Mimo chwil samotności Francuzka stwierdziła, że nie potrzebuje reżyserów ani kolegów, by zachęcać ją do kontynuowania projektu, ponieważ miłość jej zwolenników dała jej pewność siebie potrzebną do nakręcenia pozostałych filmów: „Sława przyszła do mnie w wielkim stylu. Nikt nie musiał mnie do tego przekonywać (zostać). Fani naprawdę chcieli, aby to się udało i wszyscy wspieraliśmy się nawzajem.” Emma zdradza, jak trudno było pocałować Ruperta Grinta Aktorka, która dała życie Hermiona Granger, O tym romantycznym momencie opowiadał w specjalnym programie HBO Max, który gromadzi aktorów od 20 lat od pierwszej części serialu: „Harry Potter: Kamień Filozoficzny”. Watson przypomniał sobie, że przed tą sceną chemia, która istniała między nimi i… Rupert Grint To była najbliższa więź rodzinna, więc całowanie go oznaczało jedno z najbardziej złożonych wyzwań, z jakimi musiał się zmierzyć. Aktorka powiedziała też, że kiedy nadszedł dzień zdjęć, ona i jej partner nie mogli powstrzymać śmiechu. To był stres Rona, że musiała zrobić pierwszy krok. „To miał być dramatyczny pocałunek, ale straciliśmy koncentrację. Nie mogliśmy przestać się śmiać i tak się bałem, że to się nigdy nie uda, bo nie mogliśmy potraktować tego poważnie. Całowanie Roberta było jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie musiałem wezwana na zjeździe. Emma Watson podzieliła się tym, jak to było podczas kręcenia tej sceny ze swoim przyjacielem Rupertem Grintem. (Zdjęcie: Angela Weiss/Warner Bros./Robin Beck/AFP) Rupert Grint jest prawie fałszywy Pamiętający Ron Wasley zdawał sobie sprawę, że ta romantyczna scena była jedną z najbardziej oczekiwanych przez publiczność, jednak nie spodziewał się, że wzbudzi ona również wysokie oczekiwania wśród zespołu produkcyjnego i ekipy filmowej. „miTo związek, który przez długi czas tłumili. Publiczność nie może się doczekać tego pocałunkuPrzypomniał sobie, zanim przyznał, że czuł, jakby miał zemdleć, gdy zobaczył zbliżającego się do niego przyjaciela. „Za każdym razem, gdy o tym mówisz, wydaje się, że to był dla ciebie koszmarEmma odpowiedziała śmiechem. „Amatorski twórca mediów społecznościowych. Popkultura, wielbiciel. Rozrabiaka. Internetowy ewangelista. Typowy bekonowy ninja. Komunikator. Miłośnik zombie.” Continue Reading
harry potter i hermiona granger pocałunek